po krótkiej nieobecności powracamy do Włoch! Tym razem na celowniku, stolica Włoch, Rzym. Miasto, które dzięki lekcjom historii w szkołach, stało się jednym z popularniejszych. Niezliczona ilość miejsc historycznych, bazylik i... lodziarni :) Tak, to właśnie tam, postanowiłyśmy spędzić szalony weekend a w zasadzie 26 godzin! JAK to się stało? Zobaczcie sami!
Tym razem upolowałyśmy bilety na wizzair.com, kierunek Kraków- Rzym Fiumicino
Wylot z Krakowa: 7.12 o godzinie 12:30, przylot do Rzymu-Fiumicino o 14:30
Wylot z Rzymu-Fiumicino: 8.12 o godzinie 16:35, przylot do Krakowa o 18:30
Transport z lotniska do Centrum:
Lotnisko Rzym-Fiumicino oddalone jest od samego centrum około 25km. Dojazd komunikacją miejską jest dziecinnie prosty. My skorzystałyśmy ze znanej nam już firmy (chociażby z transportu lotniskowego w Londynie czy w Mediolanie) Terravision. Czas trwania podróży to około 50 minut. Cena? Widziałam, że na miejscu, zarówno na lotnisku jak i na dworcu w Rzymie, jest możliwość kupienia biletów transferowych za 6 euro w jedną stronę. Kupując jednak bilety online w obydwie strony płacimy w sumie 9 euro. Zaoszczędzone 3 euro możemy wydać na pizzę, o czym za chwilę :)
Nocleg:
Palma Residence
(Viale Castro Pretorio 25, link na booking.com)
Jako, iż był to wyjazd krótki, zależało nam na tym aby nocleg był "w miarę" blisko centrum i nie za miliony. Udało się!
Cena: 45 euro/doba (pokój dwuosobowy z łazienką + śniadanie).
Warunki: nie spodziewajmy się szału i fajerwerków za taką cenę, w zasadzie w centrum Rzymu! Każda z nas posiadała 3 ręczniki oraz zestaw kosmetyków. W wyposażeniu był również klimatyzator, suszarka do włosów, telewizor, szafa. Co do śniadania - miły akcent przy rozpoczęciu dnia :) Pyszna kawa i chrupiący croissant (z budyniem, nutellą bądź "pusty"). Co więcej potrzeba na jedną noc?
Lokalizacja? Sami zobaczcie:
Jedzenie:
Pane e Salame
(Via di Santa Maria in Via 19, link na tripadvisor)
Jak w większości przypadków, tym razem o tej miejscówce dowiedziałyśmy się dużo wcześniej, przegrzebując internet w poszukiwaniu najlepszych miejsc, w końcu byłyśmy w Rzymie tylko 26h! I to był strzał w 10! Byłyśmy bardzo głodne (tak myślałyśmy), więc zamówiłyśmy sobie po kanapce oraz deskę pyszności na dwóch osób. Niestety, jedzonko nas pokonało. Wszystko było taaaakie pyszne! Jedyne co, dodałabym więcej serów a mniej salami na desce pyszności :)
Alice Pizza
(Via Marsala 66, link na tripadvisor)
Ta pizza uratowała nam życie zaraz po przyjeździe do Wiecznego Miasta! Lokal bardzo mały, w zasadzie witryna sklepowa, kilka stołków barowych i jeden długi stolik przy ścianie. Pizza krojona na kawałki, przeznaczona raczej "to go" niż na stołowanie się u nich. Cena? Śmieszna, bo około 2-4€! Pierwszy raz spróbowałyśmy tam pizzy z ziemniakami i rozmarynem! PYCHA!
Pompi tiramisu
(Via della Croce 82, link do tripadvisor)
Lokalizacja idealna - bardzo niedaleko Fontanny Di Trevi!
Najlepsze tiramisu, które kiedykolwiek zjadłyśmy! W ciągu tego pobytu
zjadłyśmy w sumie 6 opakowań, nie żałujemy nawet 1 spożytego grama! Coś
pysznego! Zdecydowanie jest to słodycz za którą tęsknimy! Jadłyśmy
tiramisu klasyczne, pistacjowe i truskawkowe! Bez wątpienia najlepszym
okazało się klasyczne. Sam sposób pakowania deseru był świetny! Tiramisu
dostajemy w papierowym pudełku z łyżeczką. Do nas należy decyzja czy
bierzemy to pudełeczko na wynos (deser może być 2h poza lodówką) czy
jemy od razu po wyjściu (tak zazwyczaj robiłyśmy bo... nie dało się
inaczej, no!). Dodatkowo, jeśli chcemy, w cukierni można napić się
pysznej kawy. Cena? 4€, tylko 4€!
Mniam! Zrobiło się pysznie! A Tobie? Z czym kojarzy się kuchnia włoska?
W następnym poście wyjeżdżamy tymczasowo z Włoch. Tym razem lecimy na wyspę. Jakieś pomysły?




